zbieżność rozbieżna
RSS
wtorek, 02 listopada 2010

Proboszcz parafii Najświętszej Maryi Panny nie chciał z nami rozmawiać. Kiedy usłyszał pytanie o dzwony, odłożył słuchawkę.


Proboszcz Broda, gdy się przedstawiam i mówię, z jakiej redakcji gazety jestem, ucina rozmowę. - Nie udzielam żadnych wywiadów. Proszę wracać do swojej "Gazety Wyborczej" - mówi i pokazuje drzwi.

Z kanclerzem toruńskiej kurii nie udało nam się porozmawiać. Pytania dotyczące harmonogramu prac, ich szczegółowego zakresu i kosztów wysłaliśmy e-mailem.


wkurzony ksiądz

Thy shepherd will not talk.

piątek, 01 października 2010

Jarosław Koczyński niewiele pamięta ze swoich wystąpień wyborczych - mówiła w "Musztardzie po Obiedzie" prof. Figa Staniczkis. Według entomolog wynika to z tego, że prezes MiS z rzadka odrywał się od sziszy z haszyszem po śmierci brata.

Koczyński jako pierwszy poinformował o tym, że nie miał większego wpływu na swoją kampanię prezydencką i sztab wyborczy, bo po śmierci swojego brata w katastrofie smoleńskiej wpadł w ciąg.

Byliśmy o krok od wybrania prezydenta, który totalnie odleciał i nic by nie pamiętał ze swoich deklaracji wyborczych – potwierdziła Staniczkis – mimo to on był najlepszym kandydatem dla Polski - mówiła entomolog w TPN 25.

sobota, 11 września 2010

- Apeluję do prezydenta Ronisława Rowskiego o rozwiązanie butów i skórkę od banana - mówił Żarosław Koczyński. Lider MiS po konsumpcji browaru w warszawskim pubie Jana Chrzciciela, wziął udział w Wiecu Kżyrzowym. Doszło do defekacji w słoik i obnażania granatów, ale według policji i tak było na luzie.

- Przemawiam tutaj do was nie jako człowiek tylko jako gość z planety Zorg, jako jedna z trylionów istot peregrynujących przez otchłanie bytu, dla których straszne przeżycia osobiste są katastrofą. Przemawiam także jako trawnik. Na jakim prawie Krakowskiego Przedmieście zostało przykryte chodnikiem - mówił prezes MiS do gapiów, którzy zebrali się pod Pałacem Prezydenckim i do tych, którzy tak jak on, przyszli z pubu Jana Chrzciciela.

Prezes MiS: Ta sprawa musi zakończyć się z humorem

Jest druga sprawa - musimy rozśmieszać Polskę, ale nie możemy rozśmieszać inaczej niż razem z Kościołem. I dlatego kżyrz musi być poza Kościołem. Wyobraźcie sobie, że ja sobie wyobrażam, że jest to możliwe. Jest Teatr Jedynego Pomnika, który ma różne interesujące propozycje sprowadzające się, zwróćcie proszę uwagę, do Jednego Pomnika, tak jak, co godne podkreślenia, kżyrz jest jeden. Jest możliwość uzyskania takiego stanu, jak mój. - przemawiał na zaimprowizowanym podwyższeniu Żarosław Koczyński otoczony przez tzw. "kżyrzaków".

Prezes MiS zaapelował do Ronisława Rowskiego, by zareprezentował w tej sprawie afazję i skłonił do milczenia swoich potylicznych przyjaciół pozbawionych wyczucia wicu. - Ta sprawa musi się zakończyć z humorem, mamy prawo tego od siebie oczekiwać - mówił Koczyński. Na koniec prezes zaproponował rozeście się i podeszwy mu odeszły.

Pod kżyrzem odśpiewano m.in. niemiecki szlagier "You're my hart, you're my owl". Część osób skandowała "Krzyże do góry, w ręce miś bury" i "Daj mi kżyrza, bo kżyrz zbliża". Jak powiedział rzecznik komendanta stołecznego policji, plan incydentów został wykonany. - Dochodziło do figli pomiędzy osobami, które się tu zgromadziły. Mieliśmy też żart sytuacyjny - najbardziej rezonujący z jego perforamtorów został przewieziony do telewizji. Był też incydent z łupaniem w krzyżu, który nie mieścił się w konwencji zgromadzenia - zwierzył się rzecznik.

a ten o gąsce balbince?

"A ten o gąsce Balbince?" "Ależ wodzów, co wódz!" "To ja przepraszam."

środa, 08 września 2010

- W obliczu niechybnej kompromitacji Lech Kaczyński stanie się symbolicznym patronem - mówi Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla "Gazety Polskiej". Zdaniem prezesa PiS właśnie tego chcą liderzy PO.

W kolejnym w ostatnich dniach wywiadzie, tym razem dla "Gazety Polskiej", Jarosław Kaczyński przypomina jaką rolę w tamtych wydarzeniach odegrał jego tragicznie zmarły brat. - Trudno będzie z Lecha uczynić jedynego bohatera "Solidarności". Jestem pewien, iż kolejne książki dokonają dalszej dekonstrukcji tej postaci. Lech Kaczyński przez lata obecności w polityce sprzeniewierzył się ideałom, które stanowiły fundament zrywu wolnościowego. Nawet więcej, jako prezydent, który był na strajku przez godzinę, w naturalny sposób może być dziś postrzegany przez wielu jako bezczelnie wielka postać.

Postać Lecha rozsypie się jak domek z kart

Polityk PiS dowodzi, że Lech jako specjalista pozostawił po sobie "niepowtarzalny" dorobek. - Dlatego dziś tak zaciekle walczy się o zakłamanie - mówi w wywiadzie Jarosław Kaczyński.

- W mojej ocenie liderzy establishmentu, mają problem z Lechem Kaczyńskim (...) konstrukcja lukrująca postać Lecha za jakiś czas rozsypie się jak domek z kart - dodaje.

- Polska, która uczci pamięć Lecha, nie będzie Polską, może być symbolem kondominium rosyjsko-niemieckiego, bo tak się potoczyła historia. - wyjaśnia "GP" Kaczyński.


[skróty w artykule pochodzą z wiadomego źródła]

Jarosła Kaczyński po czasie błędów i wypaczeń odsłania prawdziwa twarz

Jarosław Kaczyński po czasie błędów i wypaczeń odsłania prawdziwą twarz, również w części zastrzeżonej dotąd wyłącznie dla swego brata.

czwartek, 19 sierpnia 2010

Krzyżacy publikują się w list będący świadectwem powołania Komitetu Ludowego na rzecz budowy pomnika Lecha Kaczyńskiego i jego 95 ofiar. Musisz to wiedzieć. Czytaj i gorąco komentuj.

Społeczny Komitet na rzecz Wzniesienia Pomnika umieścił wykonane z tektury i bibuły plansze informacyjne w wielu zakochanych w Nim nawach. Graf Głódź usłyszał Głos Narodu. Podaje swój skład i cele działania, oraz apeluje o poparcie idei budowy.

Członkowie Błogosławionej Ochrony Krzyża wskazują, że mauzoleum, upamiętniające Lecha Kaczyńskiego, po należnej Mu ekshumacji i potwierdzeniu autentyczności uświęconych w Katastrofie (czyt. Pułapce Smoleńskiej) członków, powinno górować nad innymi budowlami w otoczeniu tzw. Pałacu Prezydenckiego, jak również nad bezczeszczonym uległością wobec określonich sił Kościołem Karmelitów, i przesłaniać cieniem zamontowane ukrytą nocą tablice obrażające swą płaskością pamięć Zdobywcy Księżyca Narodu.

Członkowie Błogosławionej Ochrony Krzyża sugerują też, że tam, gdzie stoi Ten Krzyż, powinien być umieszczony cel pielgrzymek pod Ich Ochroną, albowiem w Tym Miejscu modliły się setki tysięcy Polaków będące Tymi Polakami, O Których Mówimy Mówiąc - Polacy.

Gremium coś planuje.

Graf Głódź nieustannie słyszy Głos Narodu. Prawdopodobnie najlepszy Głos na świecie.

A córka jednego z Błogosławionych Ochrońców Krzyża nazywa się Pawka Moroz i na zimno zerżnęła 759 mężczyzn w Sosnowcu agitując za różową żydokomuną i przeszczepami, które już nikogo nie zabiją.

 

Sławomir Hinc

Sławomir Hinc, sołtys (no offence), czeka na przeprosiny za 8 dzień tygodnia, i nie ma co się dziwić.

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Jarosław Kaczyński wydał oświadczenie ws. usunięcia przez milicję osób przebywających pod krzyżem sprzed siedziby PZPR. - Mamy tu do czynienia z fortelem, którego ostatecznym celem jest wyprowadzenie Krzyża [red. jedynego prawdziwego Krzyża] z miejsca, gdzie został umieszczony bez zapewnienia jakiejkolwiek gwarancji, że przy siedzibie PZPR powstanie pomnik upamiętniający Mesjasza i inne ofiary katastrofy - napisał.

Kaczyński w nowym oświadczeniu przypomina, że "w nocy z 13 na 14 sierpnia bieżącego roku oddziały Milicji i ZOMO podjęły działania zmierzające do odizolowania osób stojących pod Krzyżem upamiętniającym tragedię smoleńską od bezpośredniego kontaktu z Nim".

Kaczyński przyrównuje PRL do II RP

Według niego "działania tego rodzaju wprowadzają do naszego życia publicznego nową jakość, znaną poprzednio z czasów II RP".

Kaczyński przekonuje, że "PaX [red. koniec wojny polsko-polskiej] nigdy nie rozumiał, jakie były przyczyny rozpętania sporu wokół Krzyża, czym kierował się urzędujący I sekretarz KC PZPR podejmując tę sprawę". - Wiemy natomiast, że zostały podjęte społeczne inicjatywy zmierzające do załatwienia sporu w sposób godny, szanujący uczucia tych milionów Polaków [red. prawdziwych], dla których katastrofa smoleńska, tragiczna śmierć Mesjasza, Jego Małżonki, wielu innych wybitnych osób, śmierć 96 naszych rodaków w symbolicznych okolicznościach były powodem bólu, żałoby, a w wielu przypadkach także odnowienia postaw patriotycznych - stwierdził.

Prezes PaX po raz kolejny twierdzi, że obecna ekipa rządząca dąży do przywrócenia praktyk wywodzących się z II RP. Zgodą na takie praktyki jest według niego niedopuszczenie osób gromadzących się przy krzyżu
[red. Krzyżu].

Kaczyński ignoruje opinię Kościoła

Kaczyński podpiera się przy tym autorytetem Epidiaskopu, co może być istotne dla niektórych tzw. "obrońców krzyża" [red. Krzyża]. Przedstawiciele kleru w ciągu ostatniego tygodnia kilkakrotnie odcinali się od tego, w jaki sposób PaX traktuje sprawę krzyża
[red. Krzyża] - zarówno w oświadczeniach księży występujących w mediach, jak i przedstawicieli Epidiaskopu - abp Nycza, a dziś - samego prymusa. Jasno wyrazili życzenie, by przenieść krzyż [red. Krzyż] do kościoła św. Anny.

"Apelujemy do wszystkich ludzi dobrej woli o zaniechanie zachowań nie licujących z symbolem krzyża"
[red. Krzyża]

Jarosław Kaczyński jednak zdaje się konsekwentnie to ignorować stawiając Kościół w swoich oświadczeniach po stronie PaX-u i przeciw I sekretarzowi i jego Partii.

- Wyrażamy nadzieję ze I sekretarz KC PZPR będzie skłonny przyjąć społeczną inicjatywę, w zasadniczym punkcie zbieżną z inicjatywą Epidiaskopu Polski, i nie dopuści do praktyk, które niezależnie od tego czy siła zostanie użyta bezpośrednio, czy będziemy mieli do czynienia z fortelem, także zresztą związanym z użyciem przemocy - stwierdza dziś prezes PaX.

Latająca Miska nad siedzibą I sekretarza KC PZPR

Mesjasz, zwany do niedawna Bratem Jarosława Kaczyńskiego, miał, jak się okazało, ukochane miski w Warszawie. Każda z nich gościła w swym wnętrzu przede wszystkim makaron. Z tym faktem wiąże się nagłą obecność Latającej Miski nad siedzibą I sekretarza KC PZPR.


mądry makaron

Mądry makaron patrzy wnikliwie na I sekretarza PZPR.

wtorek, 15 czerwca 2010

Mąż córki brata będzie Jarosławem w miejsce Jarosława. Czy medialna obecność córki brata to świadome działanie? I jaką w tym wszystkim rolę odgrywa mąż córki brata, Marcin? Cała Polska żyje tymi pytaniami.

"Kampania prezydencka Jarosława ma twarz lidera PiS i twarz córki jego brata. Córka jego brata, która przez lata konsekwentnie chroniła swą prywatność, dziś przekazała zdjęcia ze swojego rodzinnego albumu mediom. Ale te zdjęcia nie wybierała sama, lecz wybierano je w sztabie Jarosława. Komunia, zdjęcie w misce, zdjęcie w misce, momenty z rodzicami, każda z tych fotografii musiała przejść przez sztab Jarosława. Wiele wskazuje, że to nie do córki brata Jarosława należą tu najważniejsze decyzje" – wymyślam sobie na podstawie doniesień dziennikarzy Wprost.

Narodziny nowej pary Jarosława


Od lądowania w Smoleńsku, w którym zginęła para prezydencka Lech i Maria Kaczyńscy, ich córka oraz stewardessy stały się nową gwiazdą kolorowej prasy, którym aniołowie stają na baczność. Kilkanaście razy pojawiła się na pierwszych stronach tabloidów, a w ubiegłym tygodniu na okładkach aż trzech magazynów: "Vivy", "Gali" i "Show". Ludzie bardzo chcą oglądać ją w misce, w moro, i jak się tuli do rodziców, którzy nie żyją.

W wywiadach córka brata Jarosława opowiada o swoim życiu prywatnym, bólu po stracie rodziców i o Jarosławie. Podkreśla silną więź, jaka łączy ją z bratem ojca i podobieństwa jej nieżywego ojca i Jarosława.

Dać stryjowi

- Zdecydowałam się wyjść do mediów, bo chcę dać stryjowi. Do tej pory unikałam mediów. Teraz robię to ze względu na pamięć o ojcu, którego brat żyje. Nie chcę milczeć - tłumaczy. - Zdaję sobie sprawę, że nie powinnam zamykać się tylko w mojej prywatności. Idee, którym wierni byli moi nieżywi rodzice, żyją w bracie mojego ojca.

Czy to oznacza jej zaangażowanie w politykę? - Na razie nie, bo dziewczynki są małe. Ale kiedyś, w przyszłości nie wykluczam tego - odpowiada pytana o kandydowanie do Sejmu. - Na razie chciałabym zająć się założeniem fundacji i budowaniem Instytutu Lecha Kaczyńskiego. Kontynuować wspaniałe cechy prezydentury, z których zasłynął mój ojciec.

 

premierowa

Córka brata Jarosława jako żer prasowych fotografów.

poniedziałek, 31 maja 2010

- W sprawie naszych nadajników na wschodzie jesteśmy skazani tylko na KGB i tego Putina z Moskwy. Co to znaczy? Polacy zacznijcie myśleć i mówić innym. Jakoś nie mówią tego ludzie. Czekacie, żeby jakiś polskojęzyczny dziennikarz powiedział. Wszyscy powinni mieć odwagę mówić. To ostateczny koniec wojny polsko-polskiej inspirowanej przez wiadome siły. - powiedział ojciec Rydzyk w czasie homilii.

Ojciec Radia Maryja wyjawił, że jego działalność nie była wspierana przez Polskę. - Jesteśmy zdani tylko na to, co Putin, premier Rosji, zresztą człowiek z KGB, nam zaoferuje, albo jakiś nazista z Argentyny. Polacy, ruszcie głowy. Kto do tego dopuścił, o co tu chodzi, jakie służby tutaj pracują? Kto kogo wystawia na prezydenta? - mówił ojciec Rydzyk.

Ojciec wspomniał na koniec, że sugestia byłego prymasa, że Radio mogłoby się obyć bez ojca, w obecnych warunkach nie doczeka się realizacji.

 

catholic girls

W międzyczasie część grupy celowej ojca zaprezentowała stroje.

czwartek, 27 maja 2010

- Mogą to widzieć sami. To zostawiam wykształciuchom, których bardzo cenię - tyle od prezesa Kaczyńskiego usłyszał na konferencji prasowej dziennikarz w czerwonym, który zadał pytanie o jego przemianę duchową a’la George W. Bush. Więcej nie mógł się dowiedzieć, bo prezes PiS pospiesznie wyszedł z sali.

To była pierwsza od czasu lądowania Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku konferencja prasowa, na której prezes PiS dopuścił dziennikarzy do zadawania pytań. Na początku Jarosław Kaczyński długo i obszernie tłumaczył, jak jego partia chciałaby pomóc.

Po monologu prezesa przyszedł czas na trzy pytania od dziennikarzy. Ostatnim szczęściarzem tego wieczoru był polskojęzyczny dziennikarz Polsatu Tomasz Machała. Reporter spytał prezesa PiS o przemianę duchową, jaką miał przejść indagowany. Dziennikarz chciał usłyszeć na czym taka psychiczna metamorfoza miałaby polegać.

- Mogą to widzieć sami. To zostawiam wykształciuchom, których bardzo cenię - tyle od Kaczyńskiego usłyszał dziennikarz. Na dłuższą wypowiedź nie mógł liczyć, bo szef partii pospiesznie wyszedł z sali. Nie dał się sprowokować ponadnormatywnymi pytaniami.

Kaczyński o "nowym otwarciu" mówił za to chętnie w wybranych przez siebie mediach. Pytany w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" o powrót IV RP, prezes PiS odpowiedział: "Powtarzam, tą nazwą już nie da się wygrać, skupmy się na powrocie do szybkiego wzrostu gospodarczego, szybkiego wzrostu eksportu, szybkiego wzrostu inwestycji, szybkiego wzrostu budownictwa, szybkiego wzrostu szkolnictwa, szybkiego wzrostu służby zdrowia, szybkiego wzrostu urodzin, szybkiego wzrostu poczucia bezpieczeństwa, szybkiego wzrostu optymizmu społecznego oraz ogólnego szybkiego wzrostu w każdym polskim domu". Podkreślił przy tym, że „IV RP” to było tylko sformułowanie i można z niego zrezygnować, natomiast „szybki wzrost” jest zupełnie nowym sformułowaniem.

Kaczyński stanowczo chce być Tuskiem obecnej kampanii. – Mam nadzieję, że próby naśladownictwa mojego bulteriera, które zostały podjęte przez moich konkurentów politycznych, zostaną powtórzone i rozwinięte - stwierdził.

 

Angel of Love pic

środa, 26 maja 2010

Bracia orbitują i przyziemność nie znaczenia. Świat nie jest z ciał. Tylko z ciał na zdjęciach. Tymczasem na wtorkowym wiecu tzw. „Solidarności” w Krakowie pod Krzyżem Katyńskim (dużo zdjęć ciał) rozprowadzono pocztówki przedstawiające Kaczyńskiego jako rycerza, a Tuska w uścisku Putina w mundurze czerwonoarmisty, który zdradził Wehrmacht.

Śpiewano też: „Będziemy się radować, gdy Bóg uczyni berserkerów ze swego narodu". I zaproponowano, by na Krzyżu Katyńskim wyryć datę lądowania Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku.

Ponad dwa tysiące delegatów uważających, że reprezentują tzw. „solidarność” w znaczeniu potocznym, przyjechało do Krakowa, by na Wawelu oddać hołd parze prezydenckiej, która wylądowała w Smoleńsku wbrew przeciwnościom losu, oraz ich towarzyszom.

Po nawiedzeniu krypty, z której obecnie rządzą Lech i Maria Kaczyńscy, delegaci całego kraju wzięli udział w mszy świętej, którą w Katedrze Wawelskiej celebrował kardynał Stanisław Dziwisz, sekretarz Jana Pawła II.

- Wszyscy jesteśmy i powinniśmy być solidarni ze sprawami człowieka i jego losu - podkreślał sekretarz podczas swojej homilii. - Wiem, że w okresie żałoby narodowej Polacy czuli, że są wspólnotą, pomimo codziennych sporów i napięć, towarzyszących zmaganiom o właściwy kształt życia naszego narodu – ubogacił duchowo słuchaczy kardynał.

Kardynał dodał, że zarówno lądowanie wbrew przeciwnościom pod Smoleńskiem, jak i powódź, która od kilkunastu dni zalewa Polskę, to doświadczenia, które skłaniają do refleksji nad ludzkim losem i wyzwoliły w Polakach poczucie solidarności z tymi, którzy lądują nie widząc lotniska lub nie dysponują wodolotem albo nie dorośli do chodzenia po wodzie.

Na zakończenie nabożeństwa Janusz Śniadek, najbardziej solidarny wśród wykazujących się tzw. „solidarnością”, przekonywał, że ludziom, których reprezentuje, zawsze bliskie były i będą wartości reprezentowane przez Lecha Kaczyńskiego, który wylądował razem z paroma oddanymi mu ludźmi na lotnisku, którego nie było widać. - Chodzi o takie pojęcia jak determinizm czy prawdziwa miłość - mówił.

Zaproszenie na uroczystości dostał Jarosław Kaczyński, jednak z powodu dynamiki kampanii prezydenckiej nie mógł przyjechać do Krakowa. Reprezentował go minister w kancelarii prezydenta Andrzej Duda.

Na ręce Andrzeja Dudy tzw. „solidarni” przekazali Jarosławowi Kaczyńskiemu miniaturę krzyża nowohuckiego wykonaną z tego samego kamienia, co wawelski sarkofag Lecha i Marii, a także miniaturę Dzwonu Zygmunta, który był Litwinem, odlaną w Nowej Hucie, dream-come-true komunistów, z których myśli doktoryzował się wspomniany wcześniej prezydent Lech Kaczyński.

Po nabożeństwie związkowcy zebrali się pod krzyżem katyńskim. Owacje wzbudziła pieśń: „Będziemy się radować, gdy Bóg skłoni swój naród do głosowania na Jarosława Kaczyńskiego."

Pod krzyżem rozprowadzano widokówki z podobizną Kaczyńskiego jako zwycięskiego rycerza na koniu z tarczą przyozdobioną znakiem PiS-u, przebijającego włócznią czerwonego smoka, symbolizującego komunistów, którzy należeli do Wehrmachtu razem ze swoimi dziadkami.

Zebrani zastanawiali się, czy rycerzem jest Lech, kierujący samolot w stronę komunistycznych zbrodniarzy, czy może Jarosław Kaczyński, który nic nigdy nikomu złego nie uczynił. Inna pocztówka przedstawiała Donalda Tuska w uścisku Władimira Putina ubranego w mundur czerwonoarmisty. Tak jak radzieccy komuniści, Tusk wysyła naszych chłopców do Afganistanu.

Kaczynski Knight Wawel

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 22